Czy nowy wojewoda rozmrozi zielonogórską, patologiczną zamrażarkę?

1

Zapewne nie raz spotkaliście się Państwo z prowadzonymi dyskusjami czy prezentowanymi publicznie poglądami dotyczącymi centralizacji/decentralizacji państwa, które najczęściej (choć nie tylko) sprowadzają się do określenia roli tzw. przedstawiciela rządu w terenie – organu oficjalnie zwanego wojewodą. 

Część z uczestników takich debat, do których zaliczam się i ja, uważa, że rola administracji rządowej powinna być minimalizowana na rzecz samorządu terytorialnego (gmin, powiatów, samorządu województwa). Wprowadzony od 1990 r. system samorządu lokalnego jest jedną z najbardziej udanych reform w naszym kraju, bo samorządy znacznie lepiej identyfikują problemy i potrzeby mieszkańców naszych gmin, a przez to te potrzeby mogą zaspokajać skuteczniej, niż władze państwowe.

Zwolennicy centralizacji uważają natomiast, że wojewoda – przedstawiciel rządu w terenie, mianowany bezpośrednio przez premiera, ma większy potencjał sprawczości, skoro jest de facto współpracownikiem rządu centralnego. Tymczasem w samorządach mogą pełnić funkcje osoby pozostające w opozycji do aktualnej władzy centralnej, przez co współpraca może nie być aż tak efektywna, ze stratą dla lokalnych społeczności. Moim zdaniem, właśnie takie założenie przeważało w ostatnich latach w Polsce, co skutkowało  kolejnymi decyzjami poszerzającymi kompetencje wojewodów czy kuratorów oświaty, kosztem właśnie samorządów.

Każdy z Państwa sam zapewne zdecyduje, który z tych poglądów uważa za korzystniejszy, nie czuję się w żadnym razie upoważniony do namawiania na przyjęcie któregokolwiek z nich. Moim celem jest zwrócenie uwagi na znacznie istotniejszą kwestię związaną z rolą wojewody, która w codziennym funkcjonowaniu samorządów, w tym oczywiście i Zielonej Góry, ma bardzo istotne, praktyczne, znaczenie, a która dotknęła również naszą Radę Miasta. 

Chodzi mianowicie o nadzór wojewody nad organami samorządu terytorialnego. Znamiennie, co do tej kompetencji nie ma sporu pomiędzy reprezentantami opisanych wyżej różnych spojrzeń na strukturę państwa. Wszyscy zgodnie  przyznają, że czynności nadzoru przez wojewodę nad działaniami nie tylko rad gmin, powiatów, sejmików ale też organów wykonawczych: wójtów, burmistrzów czy prezydentów, są podstawowym zadaniem wojewody, przypisanym do tego urzędu od początku samorządu terytorialnego, to jest od 1990 r. Wojewoda sprawuje nadzór pod kątem zgodności działania jednostek samorządowych z prawem a wachlarz środków nadzorczych wcale nie jest mały: od stwierdzania nieważności aktów prawnych (w tym np. uchwał rad), przez składanie skarg na samorząd do sądu administracyjnego, aż po możliwość wnioskowania do Sejmu lub Prezesa Rady Ministrów o rozwiązanie, odwołanie lub zawieszenie organów samorządu.

Tyle teoria.  Ta niestety od kilku lat w naszym województwie znacząco zaczęła mijać się z praktyką. W każdym razie na pewno stało się tak w Radzie Miasta Zielona Góra. Nie jest żadną tajemnicą, że przez okres ostatniej, trwającej od 2018 r. kadencji, władza w Mieście jest realizowana przez koalicję Prezydenta Janusza Kubickiego i jego Klub “Zielona Razem” oraz Klub Radnych Prawo i Sprawiedliwość. I nie ma się o co obrażać, taka jest arytmetyka ilości mandatów w Radzie i wola współpracy jednych z drugimi. Nie oznacza to jednak, że rządząca miastem  koalicja ma prawo do naruszana uprawnień i kompetencji innych radnych, wynikających z ich mandatu. 

Przypomnijmy: mandat radnego miejskiego przyznaje na przykład: 

  • prawo do uzyskiwania informacji i materiałów, 
  • prawo wstępu do pomieszczeń, w których znajdują się te informacje i materiały, 
  • prawo  wglądu w działalność urzędu gminy, a także spółek z udziałem gminy.

Uprawnienie to było natomiast (i nadal jest) przez Prezydenta nagminnie łamane wobec radnych opozycyjnych. Wielokrotnie składane zapytania pozostawały przez całą kadencję bez odpowiedzi.  Radni Klubu Platforma Obywatelska zmuszeni byli składać skargi na takie postępowanie do sądu administracyjnego, który przyznał rację radnym (sprawy zakładane przez radnego Darka Legutowskiego).

Nie lepiej dzieje się w Radzie Miasta. Niekorzystne dla większości rządzącej miastem projekty uchwał nie są rozpatrywane, wpadając do stworzonej przez zarząd miasta “zamrażarki”. 

Niekorzystne dla większości rządzącej miastem projekty uchwał nie są rozpatrywane, wpadając do stworzonej przez zarząd miasta “zamrażarki”. 

Na przykład, w dniu 7 kwietnia 2022 r. wpłynęła do Rady Miasta Zielona Góra skarga na Prezydenta Miasta Zielona Góra, dotycząca wypowiedzi Prezydenta naruszających dobra osobiste radnych. Komisja Skarg, Wniosków i Petycji Rady Miasta Zielona Góra uznała skargę za zasadną i przygotowała projekt uchwały Rady Miasta Zielona Góra. Ponieważ większość radnych była przeciwko, skarga ta do dziś nie została rozpatrzona, mimo interwencji u wojewody w tej sprawie. 

Również nie jest respektowane przez większość w Radzie Miasta prawo radnych do złożenia projektów uchwał, które Rada ma obowiązek rozpatrzyć, jeśli zawnioskuje o to klub radnych. Tak było między innymi w przypadku projektu apelu, który dotyczył działań policji w związku z pobytem w Zielonej Górze posła Jarosława Kaczyńskiego. Ponieważ temat był niewygodny, a koalicjanci najwidoczniej nie mogli dojść do porozumienia jak w tej sprawie głosować (część radnych z Klubu Zielona Razem raczej nie chce być kojarzona z Prawem i Sprawiedliwością) wymyślono nowatorski system „zamrażania” projektów o których lepiej nie dyskutować. Otóż taki niewygodny projekt większość w Radzie przesuwa na koniec porządku obrad, po czym, kiedy już tylko ta sprawa została w planie sesji, ogłasza się przerwę na miesiąc, aż do kolejnej sesji, ale na 30 minut wcześniej. Po wszczęciu posiedzenia następnej sesji zmienia się jej porządek przenosząc niewygodny projekt do porządku sesji kolejnej… tak, zgadliście Państwo –  ponownie jako ostatni. Zresztą ten sam mechanizm stosowano, aby uniemożliwić zabranie głosu osobom, które miały poruszyć niewygodne dla władzy tematy, jak np. sprawa budowy przez Województwo Lubuskie wzorcowego budynku pasywnego. Każdy zainteresowany może na sesji Rady Miasta Zielona Góra zabrać głos w punkcie “sprawy różne”. Co z tego, kiedy większość przenosi ten punkt na za miesiąc?

niewygodny projekt większość w Radzie przesuwa na koniec porządku obrad, po czym, kiedy już tylko ta sprawa została w planie sesji, ogłasza się przerwę na miesiąc, aż do kolejnej sesji, ale na 30 minut wcześniej. Po wszczęciu posiedzenia następnej sesji zmienia się jej porządek przenosząc niewygodny projekt do porządku sesji kolejnej… tak, zgadliście Państwo –  ponownie jako ostatni.

Do wyjątkowo drastycznego złamania uprawnień radnych doszło jednak w ostatnim czasie i to właśnie w związku ze sprawą opisaną przeze mnie poprzednio, to jest w związku z projektem uchwały, który rzekomo miał zniszczyć klub żużlowy Falubaz, a który w istocie miał umożliwić klubowi koszykarskiemu Zastal ubieganie się o dotację z budżetu Miasta Zielona Góra. Wobec fiaska prób doprowadzenia do zmian w regulaminie dotacyjnym ponad podziałami partyjnymi (co również opisywałem już na tej stronie) postanowiliśmy jako radni złożyć wniosek o zwołanie sesji nadzwyczajnej. Przewodniczący Rady ma obowiązek zwołać taką sesję, jeśli zawnioskuje o to określona grupa radnych (w naszym mieście musi ich być co najmniej siedmiu). Przewodniczący Rady zwołać ją powinien w ciągu 7 dni od otrzymania wniosku. Wniosek podpisało 7 radnych (w kolejnym dniu podpisała się pod nim jeszcze jedna radna) i został złożony 4 grudnia 2023 r. Sesji w tej sprawie nie ma do dziś… 

Nawet projekt uchwały nie został wprowadzony do porządku innych sesji, które w międzyczasie się odbywały. Za brakiem sesji nadzwyczajnej stoją rzekomo cofane podpisy pod wnioskiem o jej zwołanie najpierw przez jednego radnego, a gdy się okazało, że nadal jest wystarczająca liczba podpisów, zupełnym zbiegiem okoliczności kolejna osoba wycofała swój podpis. 

Rzecz w tym, że wycofanie podpisów pod wnioskami w sprawach samorządowych, jak np. odwołanie starosty, odwołanie przewodniczącego rady, wniosek o referendum, czy właśnie wniosek o sesję nadzwyczajną, jest niedopuszczalne. Samorząd i przyszłość miasta to nie sprawy cywilne gdzie można cofnąć swoje oświadczenie woli (chociaż też tylko w ściśle określonych okolicznościach!)Opisanych wyżej procederów nie da się nazwać inaczej jak patologią w samorządzie, która nigdy nie powinna mieć miejsca. Niestety, te zielonogórskie patologie nie doczekały się interwencji wojewody, mimo że reakcja na naruszenia prawa jest podstawowym zadaniem tego organu. Mimo, że sprawy, które tu opisuję były wojewodzie zgłaszane. Dlatego z wielką nadzieją na normalność w Radzie Miasta Zielona Góra przyjąłem wiadomość, że nowym Wojewodą Lubuskim został Marek Cebula. To wieloletni, doświadczony samorządowiec, burmistrz Krosna Odrzańskiego, który jak mało kto zna znaczenie wagi przestrzegania prawa w samorządzie dla jego sprawnego funkcjonowania. Liczę na jego w pełni mieszczące się w kompetencjach wojewody interwencje.

z wielką nadzieją na normalność w Radzie Miasta Zielona Góra przyjąłem wiadomość, że nowym Wojewodą Lubuskim został Marek Cebula. (…) Liczę na jego w pełni mieszczące się w kompetencjach wojewody interwencje.

1 KOMENTARZ

  1. Przecież regulamin rady miasta par.25 mówi, że każdy radny może składać uchwały ,wystarczy poparcie 5 radnych. Więc gdzie tu jest ta zamrażarka? Skoro dochodzi do cofania podpisów pod sesją nadzwyczajną a regulamin nic o tym nie mówi, to wystarczy zmienić regulamin i to doprecyzować a nie się wypłakiwać w mediach.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj