Na opracowanie planu ogólnego wszystkie gminy w Polsce – w tym nasza Zielona Góra – mają czas do końca 2025 roku.
Obok opisywanych już wcześniej kompetencji Rady Miasta w zakresie kształtowania polityki fiskalnej, drugą istotną, jeśli nie ważniejszą rolą lokalnego samorządu jest określanie zasad kształtowania otaczającej nas przestrzeni poprzez przyjmowanie planów zagospodarowania przestrzennego.
Piszę “ważniejszą”, bo o ile decyzje podatkowe Rady Miasta Zielona Góra wpływają na nie więcej niż 10 procent budżetu, o tyle plany przestrzenne są dokumentami, które właściwie w 100 procentach decydują o tym, jak dany teren może być zagospodarowany. Ktoś mądry powiedział kiedyś, że właśnie plany przestrzenne stanowią konstytucje wspólnot lokalnych, i gdyby nawet w kolejnych latach odbierano gminom dalsze kompetencje, to miejscowe plany zagospodarowania byłyby ostatnimi, w razie decyzji o likwidacji samorządu (do czego, mam oczywistą dla wszystkich nadzieję, nigdy dojść nie powinno).
Ktoś mądry powiedział kiedyś, że właśnie plany przestrzenne stanowią konstytucje wspólnot lokalnych
Rola mieszkańców gminy w przyjmowaniu uchwał planistycznych jest, a w każdym razie powinna być, znacząca. Wynika to z tego, że żyjąc w naszym mieście, co oczywiste, najbardziej zależy nam na tym, co jest najbliżej nas, a zamach na to co mamy po sąsiedzku wywołuje stanowczą reakcję. Spośród wszystkich przewalających się przez nasze miasto protestów mieszkańców, przynajmniej 70 procent związanych było z niekiedy barbarzyńskimi pomysłami magistratu na zagospodarowanie ich sąsiedztwa.
Dość przypomnieć awantury wokół:
- Wzgórza Braniborskiego,
- Liliowego Lasu na Jędrzychowie,
- drogi wzdłuż ulicy Geodetów
- czy z ostatnich miesięcy Smoczego Parku.
Przyjmowanie planów przestrzennych w Zielonej Górze, jak z resztą w każdej gminie, przebiega wieloetapowo, które w uproszczeniu można podzielić na cztery fazy:
- Podjęcie przez Radę Miasta Zielona Góra uchwały o przystąpieniu do uchwalenia planu zagospodarowania dla danego obszaru. Taka uchwała jest stosunkowo prosta – zawiera zdanie, że przystępuje się do przygotowania planu, a jego obszar określa mapa będąca załącznikiem do uchwały. W uchwale tej nie wskazuje się (jest to zabronione) żadnego przyszłego przeznaczenia. Projekt ten mogą zgłosić wszyscy ci, którzy są uprawnieni do zgłaszania projektów uchwał, w tym mieszkańcy Zielonej Góry (w przyszłości chciałbym przygotować osobny wpis o uprawnieniach mieszkańców, w tym w zakresie inicjatywy uchwałodawczej). Zgodnie bowiem z ustawą o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym uchwałę taką podejmuje rada z własnej inicjatywy lub na wniosek prezydenta. (Za kuriozalne uważam zgłaszane przez naszego włodarza pretensje do jednego z projektów, który był zgłoszony przez mieszkańców!). Zresztą ostatnia zmiana ustawy planistycznej, o której więcej napiszę w dalszej części, jednoznacznie potwierdziła, że projekt może być zgłoszony również w ramach inicjatywy obywatelskiej.
- Przygotowanie projektu planu zagospodarowania i jego przedstawienie do publicznej wiadomości – to czynności, które ma wykonać prezydent, wymagające istotnych prac planistycznych z udziałem urbanistów, związane też z określonymi, niemałymi wydatkami. I choć w każdej uchwale w jej finalnej części Rada Miasta Zielona Góra, wskazuje, że wykonanie uchwały powierza się prezydentowi, znam przynajmniej kilka przypadków, gdzie pomimo przyjęcia uchwały nasz włodarz palcem nie kiwnął.
- Zgłaszanie przez zainteresowanych uwag i wniosków do opublikowanego projektu. To jest z punktu widzenia mieszkańca moment krytyczny w całej procedurze planistycznej. Przede wszystkim musimy wiedzieć, że w ogóle taki projekt planu dla naszej okolicy nam się chce uchwalić. Tak dotychczasowe przepisy jak i przyjęte jesienią ubiegłego roku zmiany, niestety, nie dają tutaj nam zbyt wielkich szans. Głównym sposobem komunikowania o planowanych zmianach jest prasa i strona internetowa magistratu. Ale umówmy się: ilu z nas rozpoczyna dzień od przewertowania wszystkich lokalnych gazet i przeglądu strony internetowej w celu sprawdzenia, czy czasem nie wdrożono dla naszej okolicy jakiejś procedury planistycznej? Platforma Obywatelska w kolejnych latach postulowała, aby informacje te przekazywać mieszkańcom Zielonej Góry w sposób bardziej zaangażowany, choćby poprzez umieszczenie w obszarze, którego zmiana ma dotyczyć, plakatów, banerów lub afiszy. Jakąś nadzieję dawałaby wspomniana zmiana ustawy planistycznej, gdzie w ramach zmiany formy konsultacji na modnie brzmiącą procedurę „partycypacji społecznej” przewidziano wreszcie przekazanie informacji „przez wywieszenie w widocznym miejscu na terenie objętym sporządzanym aktem planowania przestrzennego”. Niestety, dodano w tym samym zdaniu „lub w siedzibie obsługującego go urzędu”. A to skończy się podejrzewam, ni mniej ni więcej, tylko powieszeniem karteczki na tablicy ogłoszeń przed budynkiem przy ul. Podgórnej 22, z oczywistym dla wszystkich celowo znikomym efektem informacyjnym.
Po drugie i co równie ważne, na zgłaszanie uwag lub wniosków do projektu planu zagospodarowania przestrzennego mamy określony czas (co do zasady 21 dni).
Zgłaszanie przez zainteresowanych uwag i wniosków do opublikowanego projektu To (…) z punktu widzenia mieszkańca moment krytyczny w całej procedurze planistycznej. (…) na zgłaszanie uwag lub wniosków do projektu planu zagospodarowania przestrzennego mamy określony czas (co do zasady 21 dni).
- Przyjęcie uchwały w sprawie planu. To jest decyzja Rady Miasta, która winna odnieść się do zgłoszonych uwag i wniosków przez mieszkańców. W historii Rady Miasta Zielona Góra po wielokroć mieszkańcy zgłaszali swoje uwagi do planów zagospodarowania przestrzennego, za których odrzuceniem najczęściej zgłaszano z magistratu jeden kontrargument: przyjęcie takich zmian oznacza konieczność ponownego procedowania planu, od punktu opisanego wyżej jako 2. Często ten argument niestety przeważał, aby propozycji mieszkańców nie uwzględniać. Teraz to się zmieni o tyle, że jeśli Rada Miasta uwzględniłaby zgłoszoną w terminie uwagę, to powtarza się procedurę, ale nie dla całego planu a tylko dla części, której uwaga dotyczy. Może to ośmieli radnych do chętniejszego wsłuchiwania się w głosy zielonogórzan.
I na koniec uwaga najistotniejsza, która tak naprawdę była główną przyczyną dzisiejszego wpisu. Mianowicie podczas dzisiejszej sesji Rady Miasta Zielona Góra, podczas której doszło kolejny raz do politycznego “młotkowania” radnych Platformy Obywatelskiej, kiedy już postanowiono zabrać się wreszcie do tego, do czego służą sesje – to jest do przyjmowania uchwał – te dotyczyły właśnie planów przestrzennych (jakie plany miały być przyjęte i do jakich przygotowania miasto zamierza przystąpić dostępne pod tym linkiem:
Wśród tych planów pojawiła się pozycja chyba dla zagospodarowania przestrzennego Zielonej Góry najważniejsza. Wspominana już kilkukrotnie zmiana ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym poza przedstawionymi wcześniej zmianami zawiera jedną, mam wrażenie, że wręcz rewolucyjną. Otóż każda gmina została zobowiązana do przyjęcia dla całego swojego obszaru jednego tzw. planu ogólnego. Plany wcześniej przyjmowane dotyczyły tylko określonych części miasta. Zgodnie z ustawą na uchwalenie planu ogólnego gminy mają czas do końca 2025 r. Brak tego dokumentu po wyznaczonym terminie uniemożliwi sporządzanie nowych planów miejscowych oraz wydawanie decyzji o warunkach zabudowy. Co istotne, plany miejscowe i decyzje o warunkach zabudowy będą musiały być zgodne właśnie z tym planem ogólnym, którego procedowanie rozpoczęto wczoraj. A to oznacza, że musimy wszyscy wzmóc swoją czujność. Skoro od wtorku rozpoczynamy prace nad planem ogólnym dla naszego miasta musimy się liczyć z tym, że prędzej czy później projekt ten zostanie przekazany do konsultacji mieszkańcom. A jak mówiłem będzie on dotyczył całej Zielonej Góry, a więc każdego z nas. Nasza nieobecność w konsultacjach, ewentualny brak uwagi lub wniosku, może nas pozbawić wpływu na otaczającą nas rzeczywistość (w ścisłym tego słowa znaczeniu).
musimy wszyscy wzmóc swoją czujność (…) Nasza nieobecność w konsultacjach, ewentualny brak uwagi lub wniosku, może nas pozbawić wpływu na otaczającą nas rzeczywistość (w ścisłym tego słowa znaczeniu).
