Od dłuższego już czasu zielonogórzanie mogą natknąć się w mediach społecznościowych na informacje wskazujące na przeróżnego rodzaju powiązania niektórych zielonogórskich radnych z Urzędem Miasta, czy to przez aktywność w dotowanych przez miasto stowarzyszeniach, czy to przez zaangażowanie w przedsięwzięcia, w których wykorzystuje się miejski majątek. Staje się to przyczynkiem do formułowania przez lokalną „infosferę” tezy o „zielonogórskim układzie”. I choć osobiście jestem daleki od stosowania w debacie publicznej tego typu pejoratywnych określeń, to jednak chciałbym zwrócić Państwa uwagę na inny aspekt związków radnych miejskich z magistratem. Chodzi mianowicie o rozdział władz, zagadnienie analizowane już w połowie XVIII wieku między innymi przez przywołanego w tytule Monteskiusza, filozofa znanego większości z nas, choćby z uważnych lekcji historii i wiedzy o społeczeństwie. Tak, to ten sam, który sformułował teorię trójpodziału władzy, a właściwie teorię niezależności władzy: wykonawczej, uchwałodawczej i sądowniczej. I choć może wydawać się nam to zagadnienie wysoce teoretyczne, ewentualnie istotnie z punktu widzenia konstruowania relacji pomiędzy organami władzy centralnej (oczywiste naruszanie zasady trójpodziału w ostatnich ośmiu latach przez większość rządową przemilczę z racji tematyki tego bloga) to jednak ma ono również bardzo istotne, praktyczne konsekwencje dla Zielonej Góry i zielonogórzan.
Opisana teoria barona Montesquieu ma bowiem swoją jednoznaczną i stanowczą emanację w ustawie o samorządzie gminnym. W niej to zawarto rozdział 3 o znamiennym tytule „Władze gminy”. Twórcy reformy samorządowej w 1990 r. wyjątkowo politycznie i jakże słusznie wskazali, że w pierwszej kolejności władzą w gminie, tą najwyższą, są mieszkańcy. Osobną sprawą jest jak ta władza najwyższa (czytaj mieszkańcy) ma w praktyce tą swoją władzę wykonywać. To jest temat na osobny wpis. Teraz jednak chciałbym podkreślić, że zgodnie z ustawą, wbrew temu co jest napisane na stronie internetowej miasta (dla dociekliwych zostawiam link do władz miasta), władzą w Zielonej Górze nie jest prezydent, nie jest rada miasta, ale mieszkańcy. Prezydent i rada miasta to nie władza tylko organy.
I tu dochodzimy do sedna sprawy, albowiem zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym, za Monteskiuszem, kompetencje tych organów są rozłączne: rada miasta jest organem stanowiącym i kontrolnym, prezydent jest organem wykonawczym. Dla dobra każdej wspólnoty funkcje te muszą być w jak największym stopniu rozdzielone. Rada, a precyzyjniej radni, którzy wchodzą w jej skład, mają więc wyznaczone dwa podstawowe zdania: stanowienie prawa i kontrola organu wykonawczego. Powtórzmy jeszcze raz: stanowienie prawa i kontrola organu wykonawczego. To do tych zadań w kolejnych, odbywających się co pięć lat naborach, zwanych precyzyjnie wyborami samorządowymi, władza, czyli mieszkańcy, zatrudniają swoich pracowników, czyli radnych i prezydenta. I to te kompetencje winny rozstrzygać o przydatności zatrudnianych do wykonywania zadań stanowienia i kontroli. Ta pierwsza, dotycząca kompetencji w stanowieniu prawa może być wsparta pomocą odpowiednich służb Urzędu Miasta. Przecież nie można od wszystkich radnych wymagać aby byli w stanie przygotować projekt uchwały na zadany temat, choć od biedy i ta umiejętność jest przydatna w sytuacji, gdy służby miejskie, w końcu podległe prezydentowi, nie kwapią się z pomocą w przygotowaniu dokumentu dla radnych, z którymi prezydentowi akurat nie po drodze.
Znacznie ważniejsza jest możliwość wykonywania mandatu w celu obiektywnego, niezależnego, bezstronnego z angielska mówiąc controllingu. Warunkiem skutecznego realizowania tego zadania, do którego wykonania powołujemy swoich przedstawicieli w kolejnych wyborach, jest niezależność radnego od organu, który ma kontrolować, o czym właśnie Monteskiusz pisał już ponad 250 lat temu.
Znacznie ważniejsza jest możliwość wykonywania mandatu w celu obiektywnego, niezależnego, bezstronnego z angielska mówiąc controllingu. Warunkiem skutecznego realizowania tego zadania, do którego wykonania powołujemy swoich przedstawicieli w kolejnych wyborach, jest niezależność radnego od organu, który ma kontrolować, o czym właśnie Monteskiusz pisał już ponad 250 lat temu. Póki co niestety, na co zwraca uwagę coraz więcej użytkowników mediów społecznościowych, z tą niezależnością nie jest najlepiej. Są radni zatrudnieni w miejskich jednostkach organizacyjnych, podległych prezydentowi. Część radnych związana jest pośrednio z działalnością, która wykorzystuje mienie komunalne. Kolejni uczestniczą w aktywnościach, które korzystają z przyznawanych miejskich środków. Ci zaś, którzy nie krytykują prezydenta i posłusznie popierają jego kolejne pomysły, mogą liczyć na „kieszonkowe”. Pytanie: czy taka Rada Miasta może w zgodzie z monteskiuszowskim duchem realizować przypisane jej zadanie kontroli organu wykonawczego? Czy w tym kontekście jakiekolwiek znaczenie dla dobrego wykonywania mandatu radnego może mieć to, że na kolejnym miejskim pikniku skacze się efektownie na linie, sprawnie żongluje zgrillowanymi kiełbaskami, pięknie śpiewa i tańczy na organizowanych koncertach, otwiera kolejne świetlice, pięknie pisze w miejskim informatorze, czy też sprawnie włada pędzlem malarskim? Nie twierdzę, że to są zbędne, niepotrzebne umiejętności. Oby społeczników, organizatorów życia kulturalnego było w naszym mieście jak najwięcej. Jednak proszę sobie zadać pytanie: czy po to aby rozwijać takie swoje pasje koniecznie trzeba być radnym miasta Zielona Góra? Czy nie pomyliliśmy ról? Nie traktujmy wyborów do Rady Miasta Zielona Góra jak kwalifikacji do programu „Mam talent”.
Pozostawiając Państwa z tymi myślami na koniec chciałbym oddać głos bohaterowi dzisiejszego wpisu – baronowi Montesquieu we fragmencie „O duchu praw” w tłumaczeniu Tadeusza Boy-Żeleńskiego, pod rozwagę nam wszystkim: „Wszystko byłoby stracone, gdyby jeden i ten sam człowiek lub jedno i to samo ciało magnatów, albo szlachty, albo ludu, sprawowało owe trzy władze: tworzenie praw, wykonywanie publicznych postanowień oraz sądzenie zbrodni lub sporów między obywatelami.”

Dobry tekst. Dobre spostrzeżenie. Gratuluję