80% drożej w 4 lata – czyli prezydent i akolici skaczą na kasę przedsiębiorców

1

Samorządy lokalne nie mają zbyt wielu narzędzi, które umożliwiałyby im prowadzenie istotnej polityki fiskalnej. Jeśli się dobrze zastanowić to właściwie chyba najważniejszym  z nich jest ustalanie stawek podatku od nieruchomości. Owszem, podstawą prawną dla tego działania jest ustawa o podatkach i opłatach lokalnych, co mogłoby sugerować że wachlarz podatków o których decyduje gmina jest większy, jednak w praktyce to właśnie podatek od nieruchomości jest z jednej strony najpowszechniejszym lokalnym obciążeniem fiskalnym mieszkańców wspólnoty samorządowej, z drugiej – spośród wszystkich podatków i opłat lokalnych najistotniejszym źródłem wpływu do budżetu. Dość powiedzieć, że w Zielonej Górze wpływy z podatku od nieruchomości na przestrzeni ostatnich lat to kwota ponad 100 mln zł (w roku 2024 r. planuje się wpływy z tego tytułu w wysokości 136 mln), gdy tymczasem drugi w kolejności podatek lokalny – od środków transportowych to jedynie około 8,5 mln zł. Dochody z innych opłat lokalnych, jak na przykład z opłaty targowej można przyjąć za pomijalne z punktu widzenia oceny znaczenia danego podatku dla budżetu.

Samorządy nie mają natomiast wpływu na wysokość stawek podatkowych takich jak podatek dochodowy od osób fizycznych (PIT), podatek dochodowy od osób prawnych (CIT) oraz podatek od towarów i usług (powszechnie znany jako VAT), których wysokości pozostają dominium rządu. W ostatnich latach rząd jak tylko mógł urozmaicał nam życie kolejnymi reformami, dla ironii przez twórców nazywanych polskimi ładami. Samorządy partycypują jedynie we wpływach z tych podatków, konkretnie otrzymują około 40 % z podatku dochodowego od osób fizycznych, zapłaconych przez mieszkańców danego samorządu oraz około 6 % z CIT i jest to kwota niebagatelna. W przypadku Zielonej Góry dochody z tego tytułu na 2024 r. planowane są w wysokości prawie 420 mln zł (370 mln zł udział w PIT, 46 mln udział w CIT). Podkreślmy – prawie 10 razy więcej niż z podatku od nieruchomości.

Powyższe nie oznacza, że kompetencja do ustalania stawek podatku od nieruchomości przez rady gmin nie jest ważnym instrumentem w prowadzeniu polityki podatkowej w gminie, nawet jeśli swoboda samorządu jest tu mocno ograniczona. Minister Finansów corocznie określa maksymalne stawki podatków i opłat lokalnych, którymi każda gmina jest związana. Choć trzeba uczciwie przyznać, że to rozwiązanie jest akurat rozsądne, gdyż chroni mieszkańców poszczególnych samorządów przed potencjalnymi „skokami na kasę”.

Jak już wyżej wyjaśniłem właściwie tylko podatek od nieruchomości jest dla gmin ważnym narzędziem prowadzenia polityki fiskalnej. I nie chodzi tu tylko o kwestię wysokości wpływów do budżetu. Ustalanie stawek konkurencyjnych wobec innych samorządów może być elementem promocji samorządu, który w ten sposób wskazuje, że jest przyjazny mieszkańcom. Szczególnie ważne jest to w kontekście przedsiębiorców, zwłaszcza małych i średnich przedsiębiorców (tzw. MŚP), które powinny być oczkiem w głowie każdego decydenta w naszym kraju, nie tylko w samorządzie terytorialnym, ale również w rządzie centralnym. Przecież to właśnie te przedsiębiorstwa odpowiadają za większą część naszego PKB i zapewniają największą ilość miejsc pracy. 

Przez wiele lat, odkąd w 1991 r. gminy określają stawki podatku od nieruchomości, Zielona Góra starała się pozostawać w nurcie miast, które szczycą się raczej umiarkowanymi stawkami podatku od nieruchomości, z reguły nie przekraczającymi 70% ministerialnej stawki maksymalnej dla przedsiębiorców. W przypadku nieruchomości mieszkalnych stawki były jeszcze niższe, bo z reguły oscylowały około połowy stawek maksymalnych. I choć taka polityka, umiarkowanego drenowania kieszeni mieszkańców, a zwłaszcza lokalnych przedsiębiorców, w sposób oczywisty nie maksymalizowała wpływów do budżetu miasta, odbierana była pozytywnie, choćby dając dowód na to, że Zielona Góra jest miastem przyjaznym mieszkańcom i na ile może pomaga przedsiębiorcom, nie eskalując obciążeń podatkowych, które pozostają w gestii miasta. Odnosząc się do dwóch najważniejszych stawek podatku od nieruchomości, to jest stawki za 1m2 powierzchni w budynkach mieszkalnych i stawki za 1 m2 powierzchni w budynkach użytkowych (z przeznaczeniem na prowadzenie działalności) należy wskazać, że przez ostatnie lata wynosiły one odpowiednio 42 gr za 1m2 i 18,60 zł za 1m2. 

Radykalna zmiana niestety nastąpiła w ostatnich latach. Z powodów, które trudno do dziś zrozumieć Janusz Kubicki w 2019 r. (pechowo akurat na trzy miesiące przed ogłoszeniem stanu epidemii COVID-19 w naszym kraju) postanowił docisnąć lokalny biznes i zdecydował przy pomocy swoich radnych z Klubu Zielona Razem (przez niektórych nieco obraźliwie zwanych „przyciskami”) i radnych z Prawa i Sprawiedliwości o podwyższeniu podatku od nieruchomości do stawek maksymalnych. Była to podwyżka podatków o 30%, która wywołała wiele kontrowersji, a która musiała odbić się na kosztach prowadzenia działalności wszystkich przedsiębiorców w naszym mieście. Stawka z 18,60 zł za metr, pomimo braku obiektywnych przesłanek (inflacja średnioroczna za 2019 r. wynosiła 2,3%!) została zwiększona do prawie 24 zł!

Dla zainteresowanych załączam poniżej link do protokołu z tej sesji, w której zdecydowano o „skoku na kasę”.

w ciągu czterech lat podatki dla przedsiębiorców wzrosły o 80 %!

Ta zła z punktu widzenia działań przychylnych dla przedsiębiorców polityka niestety trwa przez kolejne lata po dziś dzień. Stawki na lata 2021 i 2022 rok uchwalono maksymalne co do grosza w stosunku do limitu określonego przez Ministra Finansów. Stawka uchwalona na 2023 r. to 28,67 zł (przy maksymalnej możliwej 28,78 zł) gdzie prezydent ironizował, że jest to podwyżka „tylko o inflację”, wiedząc, że mamy do czynienia z szalejącymi wzrostami cen (inflacja 15%). Na rok 2024 r. uchwalona została stawka prawie 33 zł. Oznacza to, że w ciągu czterech lat podatki dla przedsiębiorców wzrosły o 80 %! I choć na przestrzeni lat 2020 – 2024 zwiększyło to wpływy z podatku od nieruchomości z 90 mln w 2020 r. do 136 mln w 2024 r. to mimo to uważam, że należy odejść od polityki kolejnych podwyżek w kolejnych latach. Naszym przedsiębiorcom należy się w końcu jakaś stabilizacja. 

Z powodów wizerunkowych początki podwyżek podatków dla przedsiębiorców od 2019 r. nie objęły podatku od nieruchomości w budynkach mieszkalnych. Stawka przyjmowana na lata 2020, 2021 i 2022 r. nadal wynosiła 0,42 gr, oscylując wokół połowy możliwej stawki maksymalnej. Jednak spokój trwał do listopada 2022 r., kiedy to postanowiono podwyższyć do poziomów maksymalnych również i te stawki. Na rok 2023 r. przyjęto wzrost o prawie 100 % (z 46 gr na 86 gr za metr przy stawce maksymalnej Ministra Finansów 1 zł), a w kolejnym roku na 2024 r. 1 zł (maksymalna 1,15zł). Radykalny wzrost podatków w 2023 r. dla mieszkańców postanowiono w sposób bezczelny usprawiedliwić rzekomym pozbawieniem środków Miasta Zielona Góra przez Marszałek Elżbietę Annę Polak, rozsyłając tą kuriozalną informację do tysięcy mieszkańców, doprowadzając do jednego z największych skandali i naruszenia danych osobowych mieszkańców Zielonej Góry, który byłby porównywalny chyba jedynie z przekazaniem naszych danych do Poczty Polskiej w związku z wyborami kopertowymi (co ponoć na szczęście nie nastąpiło).

1 KOMENTARZ

  1. Cieszę sie, ze pojawily sie te artykuly. Wreszcie rozsadny glos w kontrze do tego kólka wzajemnej adoracji. KAWOSZ (niekiedy zwany tez POBIEGANYM) to zaraza na miarę pisowskiego wrzodu i powinna podlegac wycięciu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj